Z pogrzebem papieża w kieszeni
wrzucam nieschnące
w oczach siano
trawiącym czas kozom i owcom
Wczorajszy deszcz
ciągle nawilża obraz ziemi
powtarzam go na pamięć
słuchając zieleni mszy
Tłumy świeckich i kardynałów
kiście lilaków, pszczoły
odbicie nieba w wiadrach wody
tak samo przejrzystego
z radosnymi trzodami obłoków
jak tam
w środku żałobnych antyfon